top of page

Bentu BTE05 - poznajmy się bliżej

  • 4 lut
  • 9 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 12 lut


Bentu BTE05 - miętowy

Zacznijmy od nazwy - Bentu BTE05, znany jest w Chinach jako Bestune Pony. Jest to mały samochód elektryczny, nastawiony na jazdę w warunkach miejskich. Ma odpowiadać na potrzeby kierowców szukających zwinnego auta do dojazdów do pracy, z dziećmi do szkoły i przedszkola, na zakupy, czy po prostu do załatwiania spraw na mieście. Świetnie sprawdzi się też jako drugi samochód w rodzinie, albo samochód do firmy. Głównymi założeniami jego projektantów była prostota i wygoda, co niejednokrotnie będzie widoczne w dalszej części artykułu.


Sercem Bentu BTE05 jest akumulator o pojemności 13,9 kWh, zaprojektowany tak, by zapewniać praktyczny zasięg w typowych warunkach miejskich. Latem, przy sprzyjających temperaturach, pozwala on przejechać około 170 km na jednym ładowaniu. Zimą zasięg spada, szczególnie gdy intensywnie korzystamy z ogrzewania (co jest naturalne dla aut elektrycznych). W takich warunkach realnie można przyjąć wynik bliższy 100 km.


Mały z zewnątrz - duży w środku

Jeśli chodzi o design, Bentu BTE05 od razu mówi wprost, do czego został stworzony: do miasta i do maksymalnej praktyczności. To nie jest auto, które udaje sportowe coupe ani nie próbuje wygrać konkursu na najbardziej opływowy kształt. Ba, można nawet podejrzewać, że nie powstawało w tunelu aerodynamicznym… a jeśli już tam trafiło, to najpewniej zostało zdmuchnięte na sąsiednią halę – prosto do zespołu inżynierów, którzy mieli jedno zadanie: wycisnąć jak najwięcej miejsca w środku, przy jak najmniejszych wymiarach na zewnątrz.


I teraz mały spoiler: udało im się. BTE05 ma tylko 1,5 m szerokości, 3,0 m długości i 163 cm wysokości, a ten charakterystyczny, pudełkowy kształt nie jest „przypadkiem przy pracy”, tylko świadomym zabiegiem. Wysoki dach, dość pionowe boki i krótki przód robią robotę. Dzięki temu łatwiej wygospodarować przestrzeń na głowę i nogi, a kabina sprawia wrażenie większej, niż sugeruje miniaturowa bryła z zewnątrz. W efekcie BTE05 jest zaskakująco pakowny i wygodny jak na mikrosamochód. Dodam od siebie, że nawet ja (o wzroście niespełna 2 m), byłem zaskoczony ilością miejsca za kierownicą i komfortem jazdy.


Co widzimy z zewnątrz

Gdy patrzymy na Bentu BTE05 od frontu, w oczy rzuca się przede wszystkim sympatyczny, „uśmiechnięty” przód i proste formy, które od razu zdradzają miejskie przeznaczenie auta. Gniazdo ładowania wraz z wlewem płynu do spryskiwaczy, producent sprytnie ukrył pod klapką na środku między przednimi lampami, co jest obecnie standardem w wielu małych i większych samochodach elektrycznych.



Oświetlenie tak z przodu jak i z tyłu, jest tu pomyślane praktycznie: reflektory główne to klasyczne lampy halogenowe, a elementy LED pojawiają się w częściach obrysowych jako światła do jazdy dziennej.


Niżej robi się naprawdę stylowo, bo koła mają świetny design. Fabrycznie BTE05 stoi na 12-calowych kołach, a kołpaki są zgrane z nadwoziem kolorem i „klimatem”, niby detal, a robi robotę (jak wszystko w tym samochodzie). Możliwe jest też założenie większych felg, maksymalnie 13-calowych.


Mimo kompaktowych rozmiarów BTE05 jest wyposażony w kamerę cofania oraz tylne czujniki parkowania. To świetnie pasuje do jego miejskiego charakteru - auta stworzonego do ciasnych uliczek i parkowania „na centymetry” w miejscach które inni kierowcy omijają już po pierwszym rzucie oka.



Napęd i zawieszenie

Niczym w rasowych sportowych samochodach oraz słynnym maluchu, jednostka napędowa umiejscowiona jest z tyłu pojazdu. Tak - ten samochód ma napęd na tylną oś. Podyktowane jest to jednak nie dążeniem do jak najlepszych osiągów na torze, ale sprytnym inżynierów, którzy dzięki temu zaoszczędzili we wnętrzu jeszcze więcej przestrzeni, zachowując kompaktowe rozmiary.


Pod maską, a dokładniej (jak już wiemy) pod bagażnikiem drzemie aż 28 dzikich koni mechanicznych. Warto jednak pamiętać, że to samochód elektryczny, a w elektrykach sama liczba koni mechanicznych nie oddaje w pełni odczuć z jazdy. Kluczowe jest to, że maksymalny moment obrotowy dostępny jest praktycznie od razu, od pierwszego wciśnięcia pedału gazu (pedału przyspieszenia?). W praktyce przekłada się to na sprawne, płynne ruszanie spod świateł i dynamiczną reakcję w typowo miejskich sytuacjach. W zakresie 0-50km/h samochód jest na prawdę elastyczny i bardzo przyzwoicie przyspiesza.


Samochód ma ustawiony limit prędkości do 90 km/h, co do jazdy miejskiej jest zupełnie wystarczające. Niesie to za sobą jednak jedną dodatkową, choć nie oczywistą zaletę. Dzięki homologacji jaką uzyskał ten samochód mogą nim samodzielnie jeździć młodzi kierowcy już od 16 roku życia na prawo jazdy kategorii B1.


W trybie EKO, do 90 km/h BTE05 rozpędza się w.... pozostańmy na tym, że faktycznie, do takiej prędkości się rozpędza. W trybie sport natomiast, osiąga limit prędkości około 5 sekund szybciej, czyli w czasie nieco ponad 15 sekund.


W kwestii zawieszenia, od strony technicznej postawiono na proste, trwałe rozwiązania: z przodu znajdziemy kolumny McPhersona i hamulce tarczowe, a z tyłu prostszy układ z mostem/sztywną belką oraz hamulce bębnowe, czyli trwały zestaw idealny do miasta i codziennego „nabijania kilometrów” bez stresu.


Tak, to auto ma bagażnik i to nie mały

Przejdźmy teraz do wnętrza Bentu BTE05 i zacznijmy od tego, co w miejskim aucie potrafi zaskoczyć najbardziej, czyli od przestrzeni z tyłu. Jedną z największych zalet tego modelu jest naprawdę duży bagażnik jak na jego gabaryty. W wersji dwuosobowej nasz kolega Marcin... to znaczy Łukasz (pozdrawiam wtajemniczonych) spokojnie się w nim mieści, a gdyby miał ochotę, mógłby nawet zaprosić drugą osobę podobnych gabarytów i dalej byłoby miejsce. Oczywiście traktujmy to jako żartobliwe pokazanie skali, ale fakt zostaje faktem. Ten bagażnik jest po prostu praktyczny i realnie pojemny. Samochód przychodzi z kratą w zestawie, która pozwala załadować przestrzeń bagażową aż po sam sufit. W efekcie dostajemy około 500 litrów użytecznej przestrzeni, a to już robi różnicę w codziennym użytkowaniu, szczególnie gdy auto ma służyć do miasta, zakupów czy pracy.



Warto dodać, że nasz sposób obrazowania przestrzeni bagażnika, nie był przypadkowy. Z tyłu możliwy jest bowiem montaż dwóch dodatkowych foteli. Wersja czteroosobowa jest już w planach i niedługo ma pojawić się w naszej ofercie, co dla wielu osób może być świetnym kompromisem pomiędzy kompaktowymi wymiarami a większą elastycznością w codziennym użytkowaniu.



Wnętrze Bentu BTE05. Zaskakująco przestronne, uczciwie proste

Przenieśmy się teraz do przodu pojazdu. Bentu BTE05 jest autem przystępnym cenowo i nie ma sensu udawać, że znajdziemy tu miękkie, luksusowe materiały, drewniane dekory czy skórzane wykończenia. To nie ta bajka i w tym właśnie tkwi uczciwość tego modelu. Zamiast udawać premium, BTE05 stawia na solidność i prostotę. Wszystko jest wykonane porządnie, a jakość spasowania elementów naprawdę robi dobre wrażenie. Nic nie skrzypi, nic nie trzeszczy, nic nie sprawia wrażenia przypadkowego. Wnętrze jest schludne, estetyczne i przede wszystkim funkcjonalne. Ma być prosto, bezproblemowo i ma działać. I dokładnie to robi.



Wnętrze Bentu BTE05 sprawia wrażenie lekkiego i bardzo uporządkowanego. Projekt jest prosty, ale nie surowy. Kabina wygląda nowocześnie, a jednocześnie ma swój charakter, dzięki czemu nie jest to kolejne anonimowe wnętrze miejskiego auta. Duża powierzchnia przedniej szyby i prosta linia deski rozdzielczej pomagają zbudować wrażenie przestronności, co w tak kompaktowym samochodzie ma duże znaczenie w codziennej jeździe.


Deska rozdzielcza została zaprojektowana symetrycznie i czytelnie. Przez jej szerokość biegnie charakterystyczny panel z okrągłymi elementami sterowania, które nadają całości przyjazny, trochę „retro” klimat w nowoczesnym wydaniu. Kierownica jest kompaktowa, a zestaw wskaźników za nią prosty i łatwy do odczytania. Wszystko wygląda schludnie i spójnie, bez nadmiaru ozdób. To wnętrze, które nie próbuje udawać klasy premium, tylko stawia na przejrzystość i funkcjonalność, a przy tym potrafi się podobać.


Co znajdziemy na desce rozdzielczej

No dobrze, skoro jesteśmy już w środku, zobaczmy co znajdziemy na desce rozdzielczej. Zacznijmy od lewej strony kierownicy, na początku mamy pokrętło do ustawiania wysokości świateł. To drobiazg, ale bardzo praktyczny, przez to jak jak krótkie jest auto, gdy mocno załadujemy tył jego kąt ustawienia delikatnie się zmienia. Dzięki regulacji możemy skorygować wysokość świecenia, tak aby światła oświetlały drogę właściwie i nie raziły innych kierowców.



Obok znajdziemy dwa przyciski. Górny służy do resetowania licznika przebiegu częściowego po dłuższym naciśnięciu, a przy pojedynczym kliknięciu zmienia jasność głównego ekranu. Przycisk poniżej odpowiada za reset czujnika ciśnienia w oponach. Warto go używać po dopompowaniu opon do prawidłowej wartości, aby system skalibrował się na nowo i później prawidłowo ostrzegał przed ewentualnymi spadkami ciśnienia.


Ostatni element w tej strefie to przełącznik trybu jazdy. Mamy tu do wyboru tryb eko i sport. Nazwa „sport” w miejskim elektryku może wywołać uśmiech, ale różnica jest odczuwalna. Auto staje się bardziej responsywne, wyraźniej reaguje na pedał przyspieszenia, a do tego zmienia się zachowanie odzyskiwania energii po odpuszczeniu gazu.


Za kierownicą znajduje się czytelny ekran, który pokazuje wszystkie informacje potrzebne na co dzień. Widać na nim między innymi prędkość, wybrany tryb jazdy, poziom naładowania baterii, przejechane kilometry, szacunkowy zasięg oraz standardowe kontrolki. Całość jest prosta w odbiorze i nie przytłacza nadmiarem treści. Dodatkowo po wrzuceniu biegu wstecznego, ekran ten pokazuje widok z kamery cofania.



Przejdźmy teraz na prawą stronę kierownicy. Tutaj dzieje się już więcej, ale nadal w logicznym, uporządkowanym układzie. Zaczynamy od przycisków sterowania elektrycznymi szybami, oddzielnie dla lewej i prawej strony. Obok znajduje się pokrętło do wyboru biegu, ciekawym detalem jest, że wraz z ramką tworzą kształt jaki ma kluczyk do tego samochodu. Warto zwrócić uwagę na jedną rzecz. Nie ma tu pozycji „P”, czyli klasycznego trybu postojowego, dlatego po zaparkowaniu trzeba pamiętać o zaciągnięciu fizycznego hamulca ręcznego. Po wyłączeniu zapłonu samochód automatycznie przechodzi w neutral, więc bez hamulca postojowego auto mogłoby się stoczyć na pochyłości. To rozwiązanie jest proste i przewidywalne, trzeba jedynie wyrobić sobie nawyk.



Dalej znajdziemy panel sterowania nawiewem i klimatyzacją, oparty na pokrętłach, co w praktyce jest znacznie wygodniejsze niż „szukanie” wszystkiego w ekranie. Jedno pokrętło odpowiada za temperaturę nawiewu, a wciśnięcie przycisku uruchamia klimatyzację. Kolejne reguluje siłę nawiewu i ma przycisk od obiegu zamkniętego, dzięki czemu możemy ograniczyć dopływ powietrza z zewnątrz. Ostatnie pokrętło pozwala zmieniać kierunek nawiewu. Cały układ jest bardzo intuicyjny i działa tak, jak powinien, a pokrętła dają satysfakcjonujący feedback.


Co ważne, sam system klimatu w BTE05 radzi sobie w realnych warunkach lepiej, niż można by się spodziewać po małym aucie. Mieliśmy okazję jeździć nim latem przy wysokich temperaturach latem oraz zimą przy mrozie -15C i komfort w kabinie był zachowany. Ze względu na kompaktowe wymiary wnętrze dość szybko osiąga pożądaną temperaturę, zarówno przy chłodzeniu, jak i ogrzewaniu.


Jeszcze dalej w prawo znajduje się radio, które swoim rozmiarem i prostym wyglądem może budzić skojarzenia ze starszymi mp3 czy klasycznymi konsolami do gier, ale nie warto oceniać go po pierwszym wrażeniu. Jest funkcjonalne, czytelne i robi dokładnie to, czego oczekuje się od radia w miejskim samochodzie. Mamy wygodne sterowanie głośnością i stacjami, możliwość automatycznego wyszukiwania częstotliwości oraz wybór pasm AM i FM.



Do tego dochodzą dodatkowe przyciski, a jeden z nich (ze słuchawką) jasno sugeruje obecność funkcji zestawu głośnomówiącego. I faktycznie, auto pozwala podłączyć telefon przez Bluetooth. Dzięki temu można odtwarzać muzykę z telefonu, a także obsługiwać połączenia w trybie głośnomówiącym, co w codziennym użytkowaniu jest po prostu wygodne.


Ślady pazurów i inne bajery

Pewnie zastanawiacie się jeszcze, co to za charakterystyczne wycięcia na desce rozdzielczej. Wyglądają trochę jak ślady po pazurach, ale spokojnie, to nie efekt spotkania z leśną bestią. Jest to przewidziana przez producenta specjalna przestrzeń, na różnego rodzaju dodatki, na przykład haczyki na zakupy czy uchwyt na telefon, a możliwości jest więcej, bo rynek akcesoriów na stronach typu Aliexpress czy Temu, potrafi zaskoczyć pomysłowością. To wygodne rozwiązanie, bo pozwala dopasować wnętrze do własnych potrzeb bez wiercenia, klejenia, kombinowania i przerabiania auta na własną rękę. Powyżej przewidziano również uchwyt na kubek, więc wszystko, co najczęściej używane, może być pod ręką i w logicznym układzie.



W środku znajdziemy też kilka drobnych, ale sympatycznych ciekawostek. Jedną z nich jest mała płytka kompatybilna z klockami lego, na której można zamocować własną, małą konstrukcję (patrz zdjęcie powyżej). Ktoś może potraktować to jako zabawny detal, ktoś inny jako miejsce na drobiazg wykonany przez dziecko, a jeszcze ktoś jako sposób na odrobinę personalizacji wnętrza. Co ważne, to nie jest tylko ozdobny gadżet, bo po zdjęciu tej płytki odsłania się gniazdo zasilania 12 V. W tak małym samochodzie to praktyczny dodatek, szczególnie jeśli ktoś korzysta z urządzeń wymagających takiego zasilania.



Drugie rozwiązanie związane z dostępem do prądu jest jeszcze sprytniejsze i świetnie przemyślane pod kątem codziennego użytkowania. W Bentu BTE05 znajdziemy dodatkowe gniazdo USB umieszczone przy lusterku wstecznym, dokładnie - na tyle jego obudowy. Dzięki temu można podłączyć na przykład kamerkę samochodową w miejscu, które jest do tego idealne, bez prowadzenia kabla dookoła szyby i bez wieszania przewodu przez całą kabinę. To drobiazg, ale taki, który docenia się w trakcie korzystania.



Podsumowanie

Bentu BTE05 to miejski elektryk, który nie sili się na udawanie czegoś, czym nie jest. Ma być prosty, wygodny i praktyczny, a jego konstrukcja została podporządkowana codziennym dojazdom, zakupom i załatwianiu spraw w mieście. Kompaktowe wymiary ułatwiają manewrowanie i parkowanie, a jednocześnie pudełkowa bryła oraz sprytne rozplanowanie przestrzeni sprawiają, że w środku jest zaskakująco dużo miejsca. Dotyczy to także bagażnika, który jak na tę klasę auta potrafi naprawdę pozytywnie zaskoczyć. Do tego dochodzą rozwiązania typowo „miejskie”, takie jak kamera cofania i czujniki parkowania, a także czytelny ekran i prosta obsługa, która nie wymaga przeklikiwania się przez skomplikowane menu.


W napędzie BTE05 stawia na rozsądny balans. Niewielka moc nie przeszkadza w sprawnym poruszaniu się po mieście, bo moment obrotowy w silniku elektrycznym jest dostępny od razu, więc auto rusza płynnie i pewnie. Limit 90 km/h dobrze pasuje do jego przeznaczenia, a dodatkowym plusem jest homologacja, która umożliwia jazdę od 16. roku życia na kategorię B1. Całość dopełnia uczciwie zaprojektowane wnętrze, w którym liczy się porządek, funkcjonalność i solidne wykonanie, a przy okazji nie brakuje praktycznych detali oraz kilku sympatycznych smaczków, które wyróżniają ten model.


Jeśli Bentu BTE05 brzmi jak samochód dla Ciebie, zapraszamy do kontaktu. Napisz do nas na biuro@bentu.pl lub zostaw swoje dane w formularzu na stronie, a oddzwonimy i odpowiemy na wszystkie pytania. O tym jak fajne jest to auto, najlepiej jednak przekonać się samemu, dlatego zachęcamy także do wizyty w naszym salonie, obejrzenia auta na żywo i umówienia się na jazdę próbną.


 
 
 

Komentarze


Oficjalny przedstawiciel producenta

WAND Sp z o.o.

Al. Wilanowska 368c lok U4

02-665 Warszawa

NIP: 5291653576

Salon sprzedaży

AMEDICAR

ul. Główna 104

05-806 Stara Wieś

Tel.: 606-844-888

bottom of page